Osoby będące na bieżąco z brytyjskimi listami przebojów, z pewnością kojarzą rapera oraz producenta ukrywającego się pod pseudonimem Labrinth. Dotychczas 23-letni Londyńczyk nie zwykł pracować na własne konto, tworząc utwory głównie dla swoich kolegów z branży. To właśnie on odpowiada za genialne Pass Out Tiniego Tempah oraz Let It Go Devlina. Jednak ostatnimi czasy można było usłyszeć parę numerów promowanych jego własnym nazwiskiem, a całkiem niedawno ukazał się jego debiutancki krążek. Dzisiaj właśnie o nim.
Nazwano go Electronic Earth, co zapewne jest nawiązaniem do klimatów, które możemy tutaj usłyszeć. A z czym będziemy mieć do czynienia? Z miksturą, w skład której wchodzą gatunki tj. rap, dubstep, elektronika (zakładając że dubstep sam nie jest elektroniczny) oraz pop, którego jest tu ewidentnie za dużo. To właśnie on sprawia, że z płyty, która zapowiadała się na bardzo ciekawy i zarazem przystępny dla ucha grime, zrobiono, w pewnym sensie, komercyjny electro-rap. Jednak czy to źle? A może warto rozpocząć przygodę z tym wydawnictwem? Czas się przekonać.


