Grime jest to charakterystyczny dla UK gatunek łączący elementy rapu, dupstepu i dnb, najczęściej spotykany z brytyjskim akcentem wykonawców - tak w ogromnym skrócie. Mimo iż bardzo lubię tą muzykę, przez całą blogową karierę albumy tego rodzaju omijały mnie szerokim łukiem. Teraz jeden dorwałem i mu nie odpuszczę - co prawda nie jest to czysty grime ale zawsze coś. No to jedziemy.
W przeciwieństwie do takich ikon jak Skepta, Wiley czy Tinie Tempah, Wretch 32 zawsze był bliżej 'zwykłego' rapu niż grime'u. Odchodząc od swoich 5 mixtape'ów i poprzedniej płyty, w Black and White artysta przechylił szalę maksymalnie w stronę tego drugiego, zostawiając z brytyjskiego stylu stosunkowo niewiele. Straszliwym grzechem to nie jest, bo krążek nie wypada najgorzej, ale numery, których w wersji podstawowej jest 15 aż proszą się o trochę brudnych dźwięków.







